Echo Tenczyna

Duszpasterstwo

Najnowszy numer

W numerze można przeczytać m.in.: wywiad z panią Aleksandrą Stobiecką – prowadzącą naszą scholę dziecięco-młodzieżową, artykuł o Czcigodnym Słudze Bożym ks. Michale Rapaczu, kolejny artykuł z cyklu „Droga wiary i modlitwy”, o ks. Marianie Tobole, kolejny artykuł z cyklu „Mali mieszkańcy Lubonia”, sprawozdanie ze spotkania z Rolowymi oraz o wiele innych artykułów i informacji.

Do gazetki została dołączona tradycyjnie karta z środowymi mszami pogrzebowych oraz książeczka, która może być pomocą do zbliżającego się Kongresu Eucharystycznego w naszej archidiecezji (zobacz więcej).

Z archiwum

Lumen fidei światło dla ciebie 

Echo Tenczyna * Styczeń 2014 – 2 –

Światło wiary przyniesione nam przez Jezusa dociera do nas za sprawą Kościoła, który przyjął ten dar od naocznych świadków, jak podaje święty Łukasz już w pierwszych zdaniach napisanej przez niego Ewangelii. 

Izrael lud wierzący 

Wiara Abrahama nie znika razem z jego śmiercią, lecz jest kontynuowana przez kolejne pokolenia, staje się wiarą wspólnoty, wiarą narodu. To, co łączy Izraela, to wiara w Boga Abrahama. Izrael, jak to potwierdzają kolejne zapisy, tak będzie mówił o Bogu: to jest Bóg Abrahama, Izaaka, Bóg Jakuba, Bóg naszych ojców. W Księdze Wyjścia, jak zapisał autor, Bóg sam powiedział Mojżeszowi: „Idź, zgromadź starszyznę Izraela i powiedz im: Ukazał mi się Jahwe, Bóg waszych ojców, Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba” (Wj 3, 16). Wiara odradza się w Izraelu pod wpływem interwencji Boga, który posyła Mojżesza, a ten przychodzi jako wiarygodny świadek Boga ojców. To odrodzenie się wiary nie dokonuje się bez trudności, z których Izrael zostaje wyprowadzony za sprawą znaków. Jednym z najmocniejszych znaków była wiara samego Mojżesza. Wiara staje się znów widoczna w życiu izraelskich pokoleń, a jej realnym znakiem staje się wyjście. Tym razem nie jest to wyjście z ziemi rodzinnej, lecz wyjście spod władzy faraona. Wiara, jak to możemy zobaczyć, czytając Księgę Wyjścia, zmieniła życie Izraelitów – stali się oni ludem w drodze, ludem, którego chroni miłość Boga. Droga wiary Izraelitów to droga, na której nie ma bogactw, wygód tego świata, dóbr, które były widoczne na dworze Faraona. Izrael nie ma wielu dóbr tego świata, lecz ma wiarę, pozwalającą mu radować się z Bożej dobroci, która wiedzie go ku ziemi nowej. 

Jeśli, jako ludzie poszukujący zamiarów Boga, będziemy częściej rozważać drogę wiary Izraela, to zobaczymy, jak Boże Światło dociera do nas przez te opowiadania i pomaga nam zobaczyć, jak w znakach, obecnych w naszym życiu, objawia się zamysł Bożej dobroci, która, jak pisał Paweł w liście do Rzymian, wiedzie nas do nawrócenia (por. Rz 2,4 ). 

Wgląd w historię Izraela ukazuje jeszcze jedną, jakże trudną i bolesną chwilę podążania do ziemi nowej. Jest to czas pokusy, która dotyka Izraelitów i wywołuje w ich postawie wobec Boga zamęt w postaci niepewności. 

Jej nasilone działanie pojawia się wtedy, gdy Mojżesz odchodzi od powierzonego mu ludu na górę, aby tam spotkać się z Bogiem. Kiedy czas tego pobytu się wydłuża, Izrael doświadcza pokusy, która skłania naród do grzechu niewiary, a ostatecznie do bałwochwalstwa. Pokusa to nie to samo, co Boże natchnienie. Natchnienie ma swój początek w Bogu i prowadzi człowieka do spotkania z Bogiem. 

Pokusa, jak to widzimy w historii Izraela, wprowadziła w życie ludu jakieś rozwiązanie: na pewien czas lud został zajęty, otrzymał nowy obiekt w postaci „złotego cielca”. Bożek wydaje się kimś bezpieczniejszym dla człowieka, gdyż bożek nie powołuje, nie wyznacza nam drogi. Co prawda ma on usta, lecz one nie mówią, nie przekazują nam słowa. Ostatecznie staje się on tylko „pretekstem do tego, by postawić samych siebie w centrum rzeczywistości”, by samemu decydować o tym, co jest dobre a co złe, by samemu decydować o tym, kiedy i jak możemy świętować. 

Wiara jest całkowitym odejściem od bałwochwalstwa, jest powrotem do „Boga żywego dzięki osobistemu spotkaniu”. 

Jezus – pełnia chrześcijańskiej wiary 

Prowadząc proste, zwyczajne refleksje dotyczące wiary, zdajemy sobie sprawę z tego, że nie jest ona dowolnością i nie jest ona wydana na taki czy inny styl mody. To prawda, że styl mody może się zmieniać i się zmienia, podobnie jak zmieniają się modele samochodów, lecz wiara, jak to już ujął autor listu do Hebrajczyków pozostaje niewzruszona, jest wczoraj, dziś i na wieki, a jest to wiara w Jezusa Chrystusa. Wiara chrześcijańska nie jest też skoncentrowana na uczynkach, lecz jak to zaznaczył papież, jest „skoncentrowana na Chrystusie, jest wyznawaniem, że Jezus jest Panem i że Bóg wskrzesił Go z martwych”. To Jego osoba, Jego Wcielenie i Zmartwychwstanie mówią nam, że Bóg nie znajduje się gdzieś daleko, w zaświatach, lecz „prawdziwie działa w historii i decyduje o jej ostatecznym przeznaczeniu”. 

Patrząc na Jezusa, rozpoznajemy, że szczególnym miejscem interwencji Boga jest Jego życie. To w życiu Jezusa dokonują się największe wydarzenia, przez które Bóg zbliża się do nas. Jedyny Syn Ojca staje się człowiekiem – widzimy to podczas świąt Jego narodzenia się w Betlejem – umiera na Golgocie przybity do krzyża, zmartwychwstaje, siedzi po prawicy Ojca i przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych. 

Nie jest więc błędem poszukiwać w życiu człowieka śladów Bożych interwencji. Gdy wpatrujemy się w Jezusa, to wtedy dociera do nas myśl, prawda, że Bóg chce się objawić w Twoim życiu, w Twoim ciele, w Twoich czynach, w Twoich myślach, w Twoim słowie. 

Jedna z takich Bożych interwencji, która jest realizacją tych Bożych zamiarów wobec nas, to chrzest. Możemy tak mówić, gdyż prowadzi nas do tego stwierdzenia rozważana historia Jezusa. Chrzest Jana to znak z nieba, znak objawiający nowe otwarcie się Boga, nowe wyjście Boga. I opis chrztu Jezusa dokładnie nam to komunikuje. Jezus doświadcza interwencji Boga, Duch Święty spoczywa na Nim (J 1,32). Także i my przez chrzest ustanowiony przez Jezusa zostaliśmy zrodzeni do życia w Nim. Zostaliśmy, dzięki działaniu łaski – Ducha, do tego życia przygotowani, na to życie z Panem zostaliśmy otwarci. Tak jak naturalne narodziny dziecka wprowadzają to dziecko do wspólnoty, gdzie jest mama i tata, tak chrzest wprowadza nas do wspólnoty życia nowego – Kościoła – gdzie jest Chrystus i drugi człowiek – chrześcijanin. 

Dwie rzeczywistości: Zbawienie i Kościół 

W dalszych częściach pierwszego rozdziału stajemy wobec zbawienia i wspólnoty Kościoła. Jest czymś oczywistym, że zarówno zbawienie, jak i Kościół to dwie rzeczywistości, które dają się rozpoznać tylko za sprawą wiary. Tylko wiara wprowadza nas w dobro zbawienia oraz do tej nowej wspólnoty, jaką jest Kościół. 

Zbawienie – dzieło Boga 

Prawda o zbawieniu nie jest łatwą prawdą dla człowieka. Tak się dzieje nie dlatego, że jest to prawda strasznie pogmatwana, albo że jest to prawda zbyt abstrakcyjna – tak nie jest – lecz dlatego, że prawda o zbawieniu nie jest wnioskiem, jaki można wyprowadzić z dokładnej, starannej analizy socjologicznej, nie jest też wnioskiem wydobytym na podstawie wiedzy psychologicznej, jaką dziś posiadamy, i nigdy z tej wiedzy nie zostanie taki wniosek wyprowadzony. Ta prawda jest trudna do przyjęcia, gdyż jest to prawda objawiona, czyli to Bóg mówi nam, że potrzebujemy zbawienia, ja i ty i każdy człowiek, czyli jesteśmy w sytuacji niebezpiecznej, zagrażającej naszemu życiu, jesteśmy w niewoli zła i sami nie potrafimy z niego wyjść, potrzebujemy wsparcia, potrzebujemy podania nam ręki, tak jak Piotr, kiedy był na jeziorze, potrzebujemy Kogoś, a nie samej tylko idei. Ewangelia zapowiadana już przez Proroków mówi, że tym Kimś jest Jezus. Nie ma więc zbawienia bez Niego, bez Jezusa. 

Prawda o zbawieniu mówi o sytuacji człowieka i o zamiarach Boga względem niego. Ona ukazuje, że człowiek sam nie potrafi się obronić przed działaniem Zła, nie potrafi sam obronić się przed pokusą, potrzebuje Obrońcy, Zbawiciela, w nauczaniu Apostołów jest Nim Jezus, zapowiadany przez proroków – Jezus narodzony z Dziewicy Maryi poślubionej Józefowi. Dzięki wierze człowiek wchodzi w nową logikę, jest to logika wiary, a w jej centrum jest Chrystus. 

Jak rozpoznać, że zbawienie przenika do nas, uzdrawia nas, przemienia nas od wewnątrz? Wyraźnym znakiem jest rozszerzenie naszego serca. Widzimy to na przykładzie zarówno Piotra jak i Zacheusza. Serce Piotra zostało rozszerzone: Piotr umiłował Pana, uwierzył w Niego, uwierzył Jego dobroci, Jego słowu, Jego miłości. Serce Zacheusza również zostało rozszerzone, gdy zgodził się przyjąć Jezusa do swego domu (por. Łk 19, 1-10). Wprowadził tam Jezusa, a kiedy to uczynił, jego serce się rozszerzyło, Zacheusz zobaczył obok siebie innych ludzi, rozdał tak skwapliwie gromadzone pieniądze, został zbawiony od zła, jakie wniosła w jego życie żądza chciwości. Jezus powiedział po jego decyzji: „dziś zbawienie stało się udziałem tego domu”, stało się udziałem Zacheusza, został on wyzwolony od tego niebezpieczeństwa, które niszczyło jego wnętrze, jego serce, jego życie. Być zbawionym to być uwolnionym od tego, co zagraża naszemu życiu z Bogiem, to być uzdrowionym z choroby, która wiedzie do śmierci, do zamknięcia się na Boga i na człowieka. 

Tak również napisał papież w encyklice: w wierze, która otwiera na Miłość Ojca objawiającą się w Jezusie, „ja” wierzącego „poszerza się, by zamieszkał w nim ktoś Inny, by żył z kimś Innym, i w ten sposób jego życie poszerza się w Miłości”. 

br. Tadusz Starzec OFMCap